Indyjskość na pięć papryczek

Trochę się teraz czujemy, jak by ktoś nam kazał tłumaczyć warszawiakom, czym jest Pałac Kultury i Nauki w Warszawie. Bo mniej więcej tak samo, jak PKiN jest im znana sieć lokali Bombaj Masala. Ale gdyby jednak spróbować opisać nowy koncept w naszym globalnym tyglu gastronomicznym jednym zdaniem, to brzmiałoby ono tak. BOMBAJ MASALA w Browarach Warszawskich to pałac indyjskich smaków.

Jednak – co zgodnie podkreślają właściciele – to właśnie najnowszy BOMBAJ MASALA w Browarach Warszawskich będzie miejscem na wskroś wyjątkowym.

To, że szefem kuchni będzie tu Hindus z dziada pradziada, jest oczywiste. To, że w menu będzie to wszystko, na co ślinka cieknie warszawiakom otwartym na egzotykę, również jest pewne. Ale... sporym novum, na które już teraz możesz sobie ostrzyć zmysły będą po raz pierwszy wprowadzone do menu... dania streetfoodowe wprost z ulic gwarnego i tłocznego Bombaju. „Indyjskie burgery rodem z irani cafe”  – mówi Ci to coś? Nie mówi? To nic nie mów, tylko wpadaj do BOMBAJ MASALA w Browarach Warszawskich.

Niepowtarzalny będzie też z pewnością nastrój (bo drugiego tak multikulturowo-gastronomicznego miejsca w Warszawie po prostu nie ma) oraz wystrój zaprojektowany przez biuro Architektoniczne A8. Nie. Szczegółów nie wolno nam tu zdradzić. To po prostu sami musicie zobaczyć.

A tak w ogóle to skąd ten Bombaj i ta Masala w nazwie? Bombaj (zwany też Mumbajem) to miejsce pochodzenia Kedara, a masala... A „masala” to wcale nie żaden sos, jak myśli wielu Polaków. Otóż, w Indiach każda szanująca się gospodyni i każdy dbający o swoją renomę kucharz, przygotowuje (a raczej opracowuje i latami doskonali) swoją unikatową mieszankę przypraw do konkretnych dań. I ta kombinacja sekretnych składników to owa mityczna „masala”. Jak smakuje ta stworzona przez szefa indyjskiej świątyni smaków w Browarach Warszawskich? Jest tylko jeden sposób, by się o tym przekonać.